Koszyk

produktów: 0

wartość: 0,00 zł

przejdź do koszyka »

MEDIA O NAS

Muzyka hiszpańska - recenzje

Niżej przedstawiamy recenzje prasowe płyt reprezentowanych przez nas Artystów z Hiszpanii, Portugalii i Iberoameryki. Wszystkie poniżej prezentowane płyty dostępne są nie tylko u nas, ale też w większości sklepów muzycznych (m.in. w sieci Empik).


Soundtrack do filmu "Flamenco Flamenco"


RZECZPOSPOLITA:
"Ten znakomity album zawiera ścieżkę dźwiekową z równie udanego filmu - dokumentu "Flamenco, flamenco" mistrza Carlosa Saury. To sequel wcześniejszego "Flamenco" - próby taneczno-muzycznego przedstawienia fenomenu ukształtowanego w Hiszpanii przez wpływy fenickie, greckie, rzymskie, egipskie, bizantyjskie, a przede wszystkim mauretańskie i cygańskie.
Wyjawszy krókie intro, zawartość płyty spięta jest piękną klamrą - piosenką z tekstem Federica Garcii Lorki "Verde que te quiero verde" w wykonaniu Marii Angeles Fernandez i Caslosa de Pepa y Josemi. A w środku - bogactwo odcieni flamenco, pośród nich m. in. radosne allegrie i żywiołowe bullerie. Wśród ponad 20 artystów słyszymy na płycie m.in. młodą, ale z olbrzymim dorobkiem, Estrellę Morante, zasłużoną Montse Cortes i Miguela Povedę z Barcelony. Energetyczna płyta w sam raz na początek jesieni."
-kzk

NEWSWEEK:
"BARWY FLAMENCO.
Dwupłytowy zbiór muzyki, która ukształtowała ostatni film Carlosa Saury. Nie znam lepszego wprowadzenia w świat andaluzyjskich śpiewaków, tancerzy i gitarzystów niż te 23 utwory. A świat to tak różnorodny, że głowa mała. Od weteranów po młodych, od rześkiego, korzennego zapateado przez natchnioną, modlitewną saetę po jazzujące rumby; od gitarowych fajerwerków przez hipnotyczne rytmy po głęboki śpiew z trzewi ziemi. Wyśmienity zestaw dla znawców i początkujących. Także dla tych, którzy nie lubią Saury - jest niezależny, łatwopalny, kosmiczny."
Filip Łobodziński

AMARAL "Gato negro Dragon rojo"



TERAZ ROCK:
"Amaral reklamowany jest jako najpopularniejszy obecnie zespół w Hiszpanii, z dwoma milionami sprzedanych płyt na koncie. Grupa, której trzon stanowią gitarzysta Juan Aguirre i wokalistka Eva Amaral, istnieje już kilkanaście lat. Dwupłytowy album "Gato Negro - Dragon Rojo" to już piąta pozycja w jej dorobku.
Twórczość Amaral lokuje gdzieś między łagodniejszym, bardziej słonecznym obliczem Cranberries, a dokonaniami Shakiry. To pogodne, przyjemnie budujące granie. Odniesień do klasyki jest sporo, przykładowo w Gato Negro czy Es Solo Una Cancion pobrzmiewają echa Dire Straits, Biarritz to jakby latynoska Madonna (choć daleka od sztucznej superprodukcji),jest też bardziej dynamiczne Las Puertas Del Inferno z drapieżnymi gitarami.
Natomiast bardzo fajnie Amaral buduje klimat lirycznych utworów. Takich jak wyśmienity, instrumentalny Dragon Rojo, Deprisa czy Las Chicas De Mi Barrio, gwizdana ballada świetnie nadająca się do filmu. Końcówka tego ostatniego ma zresztą mocno przebojowy potencjał. Tak jak Esta Noche. A choćby dzięki Concorde także akustycznych brzmień nie brakuje. Czyli dla każdego coś miłego."
Łukasz Wewiór

CKM:
"Szukasz podkładu dźwiękowego do letnich szaleństw, lecz boisz się, że włączenie oklepanej salsy lub flamenco będzie obciachem? Słusznie! Lepiej zainteresuj się pop-folk rockiem jednego z najpopularniejszych zespołów Hiszpanii. Oto muzyka rozpalająca krew w żyłach; zachęca do nieskrępowanej zabawy przy dużej ilości wina i do tańca, podczas którego możesz zmysłowo ocierać się o zachwyconą partnerkę."
Michał Jośko

ELLE:
"W Hiszpanii są uwielbiani i uznawani za najlepszy zespół pop. Udało im się nawet zaistnieć w USA. W Polsce też mają szansę: z Hiszpanami łączy nas zamiłowanie do popu i sentymentalnych wokaliz. Na pewno miło się przy takiej muzyce wspomina wakacje w Hiszpanii..."
Anna Luboń

Estrada i Studio:
"Dwa miliony sprzedanych płyt w Hiszpanii i pozycja najpopularniejszej grupy pop-rockowej na półwyspie iberyjskim - to robi wrażenie. Czarny kot i czerwony smok, tak w wolnym tłumaczeniu brzmi tytuł tego wydawnictwa, jest dwupłytowym albumem, na którym znalazło się dziewiętnaście utworów. Jeśli nie słyszeliście nigdy o tej grupie, a jest spora szansa, że tak właśnie jest, myślę, że najbliższym dla naszych słuchaczy punktem odniesienia byłaby formacja Łzy. Mamy tu bardzo ładny głos Evy Amaral, dość skromne aranżacje bazujące głównie na gitarze elektrycznej, akustycznych bębnach oraz cichych klawiszach w tle, i łatwo wpadające w ucho melodie, z których co druga to murowany przebój. To bardzo przyjemna, lekka i relaksująca muzyka - trochę nostalgiczna, trochę romantyczna. Nie brzmi przesadnie nowocześnie, ale ma wyrazisty klimat. W sam raz na gorące dni i ciepłe, letnie wieczory."
Artur Kraszewski


ARIEL RAMIREZ TANGO QUARTET "Aires" (no akurat tu: argentyńska)



GALA:
"Argentyński muzyk przyjechał do Polski w zeszłym roku i tu postanowił nagrać płytę. [...] Efektem ich pracy jest wysmakowany album ze znanymi utworami, jak"Libertango" A. Piazzolli, jest też utwór Ariela "Wrocław Gris". Dźwięki bandoneonu,klasycznego instrumentu dla muzyki tanga, przenosi słuchaczy na ulice Buenos Aires.."
Piotr Łomnicki

NEWSWEEK:
"WROCLAWSKI ARGENTYNCZYK
To nie ten słynny Ariel Ramirez, zmarły w zeszłym roku autor "Mszy kreolskiej", ale jego wnuk, 35-letni praktyk tanga. Młody Ariel zawitał ze swym bandoneonem do Wrocławia, gdzie skompletował kwartet złożony z portugalskiego wokalisty i dwojga polskich instrumentalistów (gitarzystka i pianista)."Aires" to pokaz możliwości tej mieszanki etnicznej, nad wyraz spójny i zgrany. Dominuje klasyka: najwięcej z repertuaru Cacha Castano, jest też "La cumparsita", "Por una cabeza" Gardela czy szkicowo potraktowane "Libertango" Piazzolli. Smaczku dodaje własna kompozycja Ramireza "Wroclaw Gris" (Szary Wrocław)oraz słynne "My Way" Sinatry z hiszpańskim tekstem. Słychać, że granie tak rozmaitego repertuaru sprawia muzykom radość [...]"
Filip Łobodziński

UWAŻAM RZE:
"MAGNETYCZNY WDZIĘK TANGA
Tłumy na każdym koncercie Gotan Project, powodzenie projektów Tangata Quinteti Distango dowodzą, że tango porywa coraz to nowe pokolenia. Oto we Wrocławiu powstał międzynarodowy kwartet bandoneonisty Ariela Ramireza(Argentyńczyka, wnuka legendarnego kompozytora o tym samym nazwisku), grający zarówno tradycyjne, jak i nowe formy tanga. Wspomagają go Polacy:gitarzystka Dominika Białostocka i dynamiczny pianista Darek Samerdak oraz portugalski wokalista Joao de Sousa. Wirtuozerska gra Ariela,temperament partnerów, nuta ironii dają znakomity efekt."
-ac


CHE SUDAKA "Tudo e possible"



NEWSWEEK:
"[...] Iberia od kilku lat wprowadza na rynek hiszpańskie płyty[...] Teraz na tapetę trafił konglomerat argentyńsko-kolumbijskich imigrantów Che Sudaka, od początku milenium rezydujący w Barcelonie. Zaczynali nielegalnie na ulicy, dziś mają na koncie cztery płyty. Najświeższą "Tudo e possible" [...] można uznać za najlepiej podsumowującą ich eklektyczny styl (już tytuł jest mieszanką portugalsko-katalońską). Na latynosko- karaibskich rytmach (cumbia, merengue, ska) zespół rozpina dziarskie, roztańczone, częściowo rapowane piosenki. Niekoniecznie trzeba je rozumieć [...] wpływ Manu Chao jest ewidentny. Ale na fiesta latina pasuje jak znalazł."
Filip Łobodziński

GAZETA WYBORCZA:
"Skojarzenia z Mano Negra jak najbardziej uzasadnione. Tak samo jak tamta legendarna kapela Che Sudaka złożona jest z różnego rodzaju imigrantów i odszczepieńców. Tak samo łączy odległe muzyczne tradycje - od różnych odcieni muzyki latynoskiej, przez ska, reggae, folk, punk aż po hip-hop. I też rozsiewa dookoła siebie wyjątkowo dobre wibracje. Bazujący w Barcelonie, ale mający w składzie muzyków z wielu krajów Ameryki Południowej zespół wie, jak nakręcać dobrą imprezę. To podobno najbardziej rozchwytywana obecnie ekipa koncertowa w Hiszpanii.

Przy "Tudo é possible" łatwo mi uwierzyć, że to właśnie koncerty są prawdziwym żywiołem Che Sudaka. Ogromna energia, dobre melodie i na dodatek ten szczególny, zadziorny, łobuzerski sznyt - te piosenki mają w sobie coś, co na żywo sprawdza się zapewne dużo lepiej niż podczas zwykłego odsłuchiwania w domu. Choć już teraz nie brak im charakteru, założę się, że dopiero w konfrontacji z publicznością nabierają jeszcze ciekawszego kolorytu."

Robert Sankowski
PLAYBOY:
"Fuzję reggae z miejskim folkiem pysznie rozgrywa też barcelońska Che Sudaka. Na płycie 'Tudo e possible' mniej jest subtelności, więcej wyluzowanej południowej energii. Zespół grywa jako support Manu Chao i Gogol Bordello, co powinno wystarczyć za najlepszą rekomendację."
Rafał Księżyk


"BARCELONA" - V/A (różni artyści)



GAZETA WYBORCZA:
"Kolejna propozycja w katalogu promującej na polskim rynku muzykę z Hiszpanii wytwórni o jednoznacznej nazwie Iberia records to składanka prezentująca scenę jednego z najważniejszych pod względem kultury miasta w tym kraju - Barcelony. (...) oprócz znanych już wcześniej w rodzaju grupy Giulia y Los Tellarini, nie zabrakło tu także formacji zupełnie nowych dla polskich słuchaczy. Jaki obraz barcelońskiej sceny przynosi ten album? Słuchając go można odnieść wrażenie, że jest ona bardzo spójna pod względem stylistycznym: wszystkie prezentujące się tu zespoły grają bardzo podobną muzykę, będącą gorącym połączeniem kilku gatunków z charakterystycznym folkiem na czele. Choć to więc z jednej strony milowy krok w kierunku utrwalania stereotypu według którego cała Barcelona brzmi jak - w dużym uproszczeniu - płyty zespołu Manu Chao, ten stereotyp ma przecieżw Polsce wielu wielbicieli, więc ta płyta powinna tu trafić na żyzny grunt."
Przemysław Gulda

PRZEGLĄD:
"Co słychać w Barcelonie? Oczywiście najprzyjemniej byłoby nastawić ucha na miejscu, ale z pośrednictwa też warto skorzystać, zwłaszcza jeśli oprowadzani jesteśmy po mieście w żwawych rytmach. (...) Barcelona jest miastem multikulturowym, co znajduje odbicie w jej muzycznej wizytówce. Muzykę określaną jako Latin alternativ, będącą mieszanką latynoamerykańskiego brzmienia z hiszpańskim (...) gra zespół Che Sudaka otwierający składankę piosenką "Mensajes" Z reggae oraz rockiem i katalońską rumbą łączy flamenco Jaleo Real, z którego debiutanckiej płyty "Pichica" pochodzą utwory "De pequeno" i "Libertad". Ska i reggae barwią też muzykę grupy Costo Rico. Koloryt flamenco przywołuje z kolei głos Palomy Povedano (Almasala), a skoro mowa o wokalistkach obdarzonych charakterystycznym głosem, "Barcelony" zaśpiewanej przez Giulię Tellarini po prostu nie mogło tu zabraknąć."
Aleksandra Pańko

WYWROTA.PL:
"Składanka Barcelona daje świetną okazję do zasmakowania uroków sjesty w towarzystwie rozkosznych dźwięków prosto z Katalonii. O wyborny relaks zadbali artyści, którzy w swojej muzyce uchwycili magię tej śródziemnomorskiej metropolii. Wybór twórców kompilacji okazał się bardzo ciekawy. Oprócz oczywistych reprezentantów katalońskiej sceny tj. Ojos de Brujo czy Giulia y Los Tellarini, odnalazłem tu interesujących pieśniarzy i pieśniarki, w których muzycznych objęciach chcę pozostawać bez końca.Od pierwszego spotkania urzekły mnie kołyszące rytmy kompozycji Buena Gente oraz Madrid, Barcelona, Pekin w wykonaniu wokalistki Salvarez. Świetnie czuję się także w towarzystwie innej z pań, ukrywającej się pod pseudonimem Almasala. Uwodzi swoim lekko zachrypniętym głosem i melizmatycznym sposobem śpiewania, co szczególnie słychać w funkowo-transowym utworze Suhia. Czujne ucho słuchacza bez kłopotu odkryje, że znalazła się tu także kompozycja Barcelona formacji Giulia y Los Tellarini, promująca doskonały film Woody’ego Allena Vicky, Cristina, Barcelona. Mnóstwo zjawiskowej urody dźwięków serwują nam również artyści z formacji Costo Rico oraz Jaleo Real w dynamicznych, ognistych piosenkach typu Libertad czy Corazon II.
(...) To miły podarunek dla wszystkich zakochanych w katalońskim słońcu, którym doskwierają przywary polskiego przedwiośnia i wciąż tęsknią za błogostanem sjesty. Jednocześnie jest to doskonała mapa, która pozwoli odkrywać dla wielu nieprzetarte dotąd muzyczne szlaki."
Bartosz Domagała


"FLAMENCO CHILL vol. 2" - V/A (różni artyści)



GAZETA WYBORCZA:
"[...] to kolejna część wydanej w ubiegłym roku składanki "Flamenco Chill" prezentującej artystów, którzy połączyli klubowe brzmienia longue i chillout z muzyka flamenco. Mamy tu znane z występów we Wrocławiu zespoły Giulia y Los Tellarini i ich spokojne, akordeonowe "La Ley Del Retiro" oraz grupę Almasala z elektronicznym, trochę jungle'owym "Els nens sense Memoria" oraz akustycznym "Asoma Tu Carita", w którym dominują solówki klarnetu. Dokonania francuskiego Deep Forest, z tym że oparte na flamenco, przypomina "Zambra" braci Francisca i Nacha Sotomayor, ale już ich drugi utwór, akustyczny "Solea intro", to ukłon w stronę andaluzyjskiej tradycji. Jest też znany z pierwszej części Freddy Marquez i jego pełne przestrzeni i elektroniki "Colores de amanecer" oraz "Dame papeo", po synkopowany rytmy bulerias sięga Callejero. Tanecznie, po latynosku zagrane są dwa utwory grupy Costo Rico z Barcelony [...]"
Rafał Zieliński

DZIENNIK - Gazeta Prawna (24. grudnia 2009):
"Mili Państwo, miejcie litość. Nad sąsiadami i nad sobą. Nie bawcie się w sylwestra przy radiowej sieczce. A przynajmniej nie nad ranem. To najwyższa pora, by posłuchać czegoś w klimatach flamenco a la moderne. Ta płyta Was nie rozczaruje. Lekko się przy tym tańczy, lekko się tego słucha. Na scenie m.in. Almasala, Costo Rico, Giulia y Los Tellarini ‘[…] – krótko mówiąc najbardziej powabne kobiece głosy na południowy zachód od Pirenejów. Ogień, nostalgia i szyk."
Olaf Szewczyk

SMART:
"Hiszpański lounge, idealny na niespieszne i pogodne wieczory, ale też wypełnione melancholią zimowe popołudnia."
Jarosław Matuszewski
GLAMOUR:
"Odrobina nowego brzmienia w gorących hiszpańskich rytmach (...)"
Katarzyna Kaczmarek


COSTO RICO "Cosas Ricas"



GLAMOUR:
"Wakacje wydają się być za tysiąc lat i jedyne, czego pragniesz, to podróż w ciepłe, niezwykłe miejsce. Jeśli nie masz opanowanej sztuki teleportacji, to polecam podróże muzyczne. Po pierwsze barcelońskie "Cosas Ricas" (smakołytki) w rytmach ska i reggae zespołu Costo Rico - faktycznie smaczne."
Katarzyna Kaczmarek

POLSKA THE TIMES:
"Barcelona: najbardziej kolorowe i kosmopolityczne miasto Europy. I tam, w wielokulturowym tyglu, powstają najbardziej niezwykłe muzyczne mieszanki. Takie jak Costo Rico. Czego tu nie ma: flamenco, reggae, ska, rumba, salsa i pop wymieszane w idealnych proporcjach i okraszone zmysłowym wokalem Meri Lopez. Takie perełki rzadko docierają do nas, więc jeśli szukacie w muzyce pozytywnych wibracji, nie przegapcie."
Marek Świrkowicz

CKM:
"Chcesz podczas tegorocznego karnawału zmienić się na kilkadziesiąt minut w namiętnego Południowca oraz rozgrzać biodra swoje i kruczowłosej partnerki podczas gorącego tańca? Polecamy ci natychmiastowe nabycie krążka zespołu z Barcelony, który w rodzimej Hiszpanii jest czczony bardziej niż samochody z logo Seata. To naprawdę niezły pop zmieszany z reggae i ska."
Michał Jośko

DZIENNIK:
"Costo Rico to wschodząca gwiazda z Barcelony. „Cosas Ricas”, drugi album Katalończyków, jest ich debiutem poza granicami Hiszpanii. Udanym. Największe atuty: przede wszystkim Meri Lopez śpiewająca z pasją i barwą, roztańczonym, akuratnie, nieprzesadnie rozwibrowanym głosem, a także machina rytmiczna [...]Wyróżnikiem zespołu jest swobodne nurkowanie zarówno w tradycjach muzycznych Półwyspu Iberyjskiego, jak i w rytmach basenu Morza Karaibskiego. Słychać reggae, echa calypso i ska. Na koncertach musi to brzmieć na piątkę."
Olaf Szewczyk


DOLORES VARGAS "El toro de la vida"



POLSKA THE TIMES:
"[...] hiszpańska muzyka zawsze rządziła się nieco innymi prawami, przesycone duchem radosnej rumby i nawiązujące do brzmień flamenco songi pani Vargas naprawdę mogą się spodobać[...]"
Marek Świrkowicz

DUŻY FORMAT (Gazeta Wyborcza):
"Niesamowita lekcja historii iberyjskiego popu. Dolores Vargas to hiszpańska wokalistka, której wielka kariera trwała od lat 50-tych po 70-te. "El toro de la vida" to zbiór jej największych przebojów - niby zwykły składak, a słucha się go z wypiekami na twarzy.
Dolores [...] śpiewa niesamowitym, porażającym energią głosem balansującym gdzieś na granicy pierwotnej, folkowej surowości klasycznego hiszpańskiego flamenco i współczesnej estetyki piosenkowej. Taka sama jest i towarzysząca jej muzyka - momentami oszczędna, bardzo tradycyjna, momentami rozbuchana aranżacyjnie wedle festiwalowych standardów sprzed kilku dekad.
Rzecz niezwykła - słuchamy nagrań dokonanych dobre kilkadziesiąt lat temu, a jednak siła interpretacji Dolores sprawia, że ani przez chwilę "El toro de la vida" nie wydaje się materiałem retro."
Robert Sankowski

GALA:
Gwiazda iberyjskiej muzyki rozrywkowej drugiej połowy XX w. Jej styl topiękna mieszanka tęsknej muzyki katalońskich Cyganów, popu i flamenco. Dolores Vargas zapoczątkowała styl zwany rumba catalana, na którym wzorują się tacy artyści jak Gipsy Kings. Płyta z achwyca designerskim wydaniem nawiązującym do czasów sprzed rewolucji cyfrowej. Warto!"
Piotr Łomnicki

DZIENNIK / GAZETA PRAWNA:
"Co za temperament! Dolores Vargas (ur. 1930) jakimś pokrętnym ciągiem skojarzeń przywodzi na myśl naszą rodzimą wokalistkę Karin Stanek – z lekko zachrypniętym na krawędziach głosem, z jakby łobuzerską, chłopczycowatą zadziornością każącą podejrzewać, że dorastała w nienajlepszej dzielnicy swojego miasta. I z tą okazjonalną furią hiszpańskiej donny, która przyłapała kochanka in flagranti. Vargas to ikona, jedna z największych diw Półwyspu Iberyjskiego. Zarówno o jej życiu, jak i tajemniczym zniknięciu (samobójstwo? Ucieczka w objęcia sekty?) krążą legendy.”El toro de la vida” to zbiór jej największych przebojów, z którymi zwyczajnie trzeba się zapoznać."
Olaf Szewczyk

SMART:
"Słynne hiszpańskie hity z lat 70-tych na płycie typu "the best of" wokalistki, która była wówczas gwiazdą Półwyspu Iberyjskiego. Gorące rytmy."
Jarosław Matuszewski


GIULIA Y LOS TELLARINI "Eusebio"



GLAMOUR:
"Na rozleniwiający gorący i porywisty wiatr, podczas burzy i tuż po deszczu - niezależnie od letniej pogody - proponuję hiszpańskie rytmy z domieszką Meksyku. Zespół Giulii jest autorem piosenki "Barcelona" - muzycznego motywu filmu "Vicky Cristina Barcelona". Płyta "Eusebio" jest w tej urokliwej atmosferze - czyli sentymentalnie, czasem tęsknie, ale też ogrzewająco i relaksująco."


GAZETA WYBORCZA:
"Uwaga!Ta płyta uzależnia. Będzie za nami łazić, zamęczać nas i zmuszać do następnych przesłuchań. [...] Te piosenki pachną i jest to zapach Morza Śródziemnego, nocy i zagubionych w zaułkach starych dzielnic knajpek z domowym winem."
Robert Sankowski

NEWSWEEK:
"Wygląda na to, że popularności nowej hiszpańskiej piosence, jakże innej od wyliniałych szansonistów w rodzaju klanu Iglesiasów, przydało kino.
[...] Giulia nie jest pierwszą hiszpańską gwiazdą, jaka do serc fanów trafiła przez ekran. [...]
Zarówno pamiętne "Porque te vas", jak "Barcelona" czy "Pa ti no es ná" to świetne kawałki. I tylko wskutek dominacji rynku anglosaskiego nie mamy dostępu do całego legionu innych ciekawych wykonawców zza Pirenejów. Może nie rewolucjonizują oni muzyki, ale doprawiają ją czymś, czego próżno szukać w produkcjach londyńsko-nowojorskich. Właśnie owym "duende".
Filip Łobodziński

JOY:
"Byli jednym z tysięcy hiszpańskich zespołów. Do momentu gdy ich album "Eusebio" wpadł w ręce Woddy Allena. [...] Płyta "Eusebio" stała się światowym hitem. I słusznie. Tych lirycznych chansons popartych iberyjskim temperamentem [...] chce się słuchać na okrągło."
Rafał Księżyk

DZIENNIK:
"[...] Decydując się oprawić swój film "Vicky Cristina Barcelona" muzyką tej mało znanej grupy, wykazał się świetnym gustem. Głos Giulii - ciemny, zmysłowy, gorzkawy, ironiczny, ale z romantyczną nutą - to główny atut Katalończyków, ale tło również zasługuje na toast. Giulia y Los Tellarini to jedna z tych muzycznych cyganerii, które najlepiej brzmią o czwartej nad ranem. Melancholijna trąbka, akordeon, gitara, piosenki o samotności i krętych ścieżkach ludzkich serc."
Olaf Szewczyk


ALMASALA "Eolh"



METRO:
"Nie ma co ukrywać - uwielbiam Hiszpanię, i wszystko co hiszpańskie [...] Ale są takie chwile, kiedy uwielbiam ją jeszcze bardziej [...] Tak samo było kiedy stanąłem na trybunach Santiago Bernabeu - stadionu Realu Madryt, i kiedy po raz pierwszy spróbowałem paelli. I tak też się stało, kiedy wrzuciłem do odtwarzacza płytę Almasali - "Eolh". [...] Znajdą tu coś dla siebie i ortodoksi spod znaku flamenco [...] a nawet miłośnicy popu [...]"
Andrzej Kulasek

NEWSWEEK:
"Niedawno Iberia rzuciła na nasz rynek [...] rodowitą Hiszpankę Palomę Povedano Díaz i jej zespół Almasäla. [...] Jeżeli wredny los nie stanie okoniem, ognista Paloma i poetyczna Giulia mogą odmienić stereotyp, jaki nadwiślański lud ugruntował sobie na temat muzyki hiszpańskiej. Przeciętny zjadacz schabowych, zapytany o to, co się gra za Pirenejami, odpowie bez wahania: „Olé! Flamenco”. Jak każdy stereotyp, także i ten ma solidne oparcie w rzeczywistości. Flamenco [...] jest na tyle charakterystycznym i egzotycznym, od razu rozpoznawalnym stylem, że stała się bardzo wyrazistym symbolem. A Hiszpania to nie tylko przejmujący, z głębi trzewi płynący śpiew cante jondo i gitarowa ekwilibrystyka mistrzów flamenco. To zadziorne tańce kastylijskie i katalońskie, orkiestry dęte Asturii, baskijskie ballady. [...] Nie zapominajmy też o silnych związkach kulturowych z dawnym imperium kolonialnym. Może z tej mozaiki, która stanowi esencję hiszpańskości, bierze się swoisty eklektyzm współczesnych iberyjskich twórców ambitnej muzyki pop [...]
"Eolh" to też prawdziwy koktajl muzyczny, który nie może się nudzić.
Obok typowego przeboju, jakim jest otwierający płytę „Caminando por la calle”, melodyjnego i komercyjnego, pojawiają się zarówno pieśni w stylu flamenco, jak i rześkie rumby, i leniwe trip-hopowe smaczki. Chwytliwe, a niebanalne „Pa ti no es ná” na przykład to osobliwa, ognista wersja folkowej ballady z domieszką flamenco. W moim ulubionym utworze „Asoma tu carita” do cygańskich motywów dochodzi… klarnet, zabarwiając je nastrojem zgoła klezmerskim. Stereotypowe skojarzenia z flamenco są więc niby uzasadnione, ale w muzyce Palomy i jej kolegów jest coś więcej. [...]"
Filip Łobodziński

ELLE:
"Połączenie najgorętszych rytmów z południa i północy słonecznej Hiszpanii [...] wyraźne są też wpływy latynoskie. Jest flamenco z Andaluzji i rumba rodem z Kuby. Są emocje, rytm i słońce. Wszystko, co jest nam potrzebne latem. "

DZIENNIK:
"Sympatyczna próba adaptacji tradycji muzycznych Półwyspu Iberyjskiego do wymogów współczesnej muzyki... rozrywkowej? Wróć - radiowej. Takiej, która ma szanse trafić na playlisty. Lepsze echa flamenco z gdzieniegdzie ułatwionym podkładem - choć słychać i piękne rasowe gitary- niż sieczka z anglo - amerykańskich fabryk przebojów. Zwłaszcza, że Almasala ma naprawdę dobry głos - ciepły, radosny, z hiszpańskim pazurem. Poza brzmieniami tradycyjnymi dla tego rejonu, z silnym arabskim nalotem, słychać echa gorących rytmów Ameryki Łacińskiej . Jest zatem i andaluzyjska solea, i kubańska rumba, i argentyńskie tango. I dużo słońca."
Olaf Szewczyk

POLSKA THE TIMES:
"[...] urokliwa stolica Katalonii stała się Mekką muzycznych rebeliantów z całego latynoskiego świata, [...] Tradycyjne style w rodzaju rumby, samby, a nade wszystko flamenco stają się dla n

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach wydawniczych wpisz swój e:mail
IberiaRecords
© IberiaRecords.com +48 663 665 399, Wrocław, ul. Braci Gierymskich 68, e-mail: iberiarecords@iberiarecords.com
Click Shop | Hosting home.pl